Jak wiadomo – nie ma dobrej imprezy bez dobrego jedzenia. Kiedyś na dwóch wystarczyła nalewka za pięć złotych, dwie tatry i paczka snacków cebulowych. Dzisiaj to nie przejdzie…
Proponujemy, żeby każdy zrobił jakąś przekąskę związaną z gore, duchami, wężami i wszystkimi innymi mrocznymi elementami horroru. W ten sposób unikniemy kompromitacji jak w zeszłym roku, gdy ułożyłem Cthulhu z jajek w majonezie. Wyglądało to jak czysty horror – fakt, ale to było po prostu zbyt realistyczne, zbyt nienazwane, zbyt ohydne i obce.